Ogórki kiszone nie takie straszne

Ten post jest zupełnie czymś nowym, a dlaczego ??? Odpowiedź jest prosta piszę go ja Marek, a nie Aleksandra. Szczerzę powiem, że nie pamiętam kiedy ostatnim razem pisałem osobiście o gotowaniu. Ale dziś nadszedł ten dzień. 
W tym roku zakochałem się w ogórkach, w każdej postaci: na surowo, w mizerii, w sałatce, teraz latem w małosolnych - w sumie te to mógłbym jeść tonami :) Natomiast dziś napiszę o kiszeniu ogórków. 


Postanowiliśmy w tym roku sami zakisić ogórki, a nie tylko polegać na naszych mamach :) Zimą oboje uwielbiamy sałatkę z ogórkiem kiszonym, kaszą kuskus, tuńczykiem i majonezem (pamiętajcie: z majonezem wszystko smakuje lepiej). Nigdy tego nie robiliśmy, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz. Na początku myślałem, że to będzie bardzo dużo roboty, ku mojemu zaskoczeniu poszło szybko i sprawnie. Szczerze, dawno się tak dobrze nie bawiłem w kuchni. 
Przechodząc do sedna, robienie ogórków kiszonych zaczynamy od porządnych zakupów. Najlepiej na targu lub w zaprzyjaźnionym warzywniaku, jak ja, kupcie ogórki do kiszenia (tak, jest to specjalna odmiana ogórków). Podobno najlepsze ogórki do tego celu są teraz, czyli pod koniec sierpnia, początek września.
Dodatkowo należy kupić koper, czosnek, chrzan i najważniejsze sól kamienną niejodowaną (tylko z taką solą ogórki wychodzą najlepiej). W kwestii proporcji to ja użyłem:
6,5 kg ogórków
4 główki czosnku 
2 laski chrzanu
2 pęczki kopru
sól w proporcji 1 duża kopiasta łyżka na 1 litr wody
słoiki z nakrętkami

Naszą pracę zaczynamy od umieszczenia naszych ogórków w dużej misce, wannie z zimną wodą na minimum godzinę. 


W tym czasie przygotowujemy sobie czosnek, chrzan i koper.
Czosnek oraz chrzan obieramy i kroimy na talarki, natomiast koper dzielimy nożyczkami czy nożem jak kto woli na paski długości około 5 cm. 
Teraz możemy przygotować słoiki. Zarówno jak macie nowe lub wcześniej używane, trzeba słoiki wyparzyć gorącej wodzie. Wystarczy do każdego słoika nalać trochę wrzątku i przelać po całej wewnętrznej części. To samo robimy z nakrętkami i tutaj należy zawsze mieć nowe nakrętki, nigdy nie używane. Z nauk naszych mam po prostu tylko nowa nakrętka zapewnia nam prawidłowe uszczelnienie słoika.
Myślę, że już godzinka minęła, może nawet trochę więcej, to wracamy do ogórków w wodzie. Wyławiamy nasz drogocenny towar, przy okazji go obmywając i usuwając ogonki (jeżeli jakieś są).
Do przygotowanych słoików dajemy na spód trochę kopru, chrzanu i czosnku, tutaj według upodobań. 


Następnie wkładamy nasze ogórki pionowo, dajemy ich tyle by się nie przechylały. Jak mamy duże słoiki, jak ja miałem, to robimy to warstwowo, czyli przed kolejną warstwą ogórków dodajemy jeszcze trochę kopru, chrzanu i czosnku. 


Teraz do tak przygotowanych słoików wlewamy wodę, którą wcześniej gotujemy z solą w podanej wcześniej proporcji. Woda ma zakryć ogórki w całość. 


Uważajcie na słoiki są teraz bardzo gorące. Na sam koniec zakręcamy przygotowanymi nakrętkami i kładziemy słoiki z ogórkami na ręczniku go góry dnem dla lepszego uszczelnienia. Nasze ogórki tak czekają do ostygnięcia, potem polecam je włożyć do jakiegoś kosza plastikowego lub na podłodze na kafelkach, bo w wyniku procesu kiszenia może z nich trochę wody wypływać, a to przynajmniej trochę uchroni nas przed sprzątaniem. 



To już koniec, nasze ogórki czekają teraz przynajmniej tydzień, ale jeśli robicie je jak ja z myślą o zimowych podbojach kulinarnych to będą grzecznie czekać, aż je wykorzystam któregoś zimowego popołudnia do wspomnianej wcześniej sałatki z kuskusem.
Trzymajcie się i smacznego :)

Aktualizacja posta !!! U nas taki efekt po 3 dniach :)


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza